Survivalowa wojna płci w sercu Amazonii (Green Hell) - Try Evidence
  • Home / Survivalowa wojna płci w sercu Amazonii – kobiece i męskie strategie grania
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Survivalowa wojna płci w sercu Amazonii – kobiece i męskie strategie grania

Jesteś w środku dżungli, nie masz zapałek, padasz ze zmęczenia, a na każdym kroku czyha na Ciebie krwiożercza fauna i flora. Jeśli źle wybierzesz miejsce odpoczynku, to nie przetrwasz do rana. Aby zbudować szałas, musisz najpierw zdobyć prymitywne narzędzia. Nie zjesz kolacji, jeśli sam(a) jej sobie nie upolujesz. Nie tak nasi playtesterzy wyobrażali sobie swój weekend w centrum Wrocławia… 

Graczom podczas testów rozgrywki w Green Hell nie groziło żadne realne niebezpieczeństwo. Za to ich reakcje na wirtualne ryzyko dostarczyły nam wielu cennych informacji. Podczas badania mechaniki gry oraz pewnych konkretnych jej elementów zauważyliśmy podział na kobiece i męskie preferencje w  strategiach przetrwania (i grania).

Green Hell – survival w lasach Amazonii

Green Hell niezależnego studia Creepy Jar zadebiutowało na rynku 5 września 2019 roku. Ten survival z otwartym światem usytuowanym w głębi Puszczy Amazońskiej już w fazie Early Access zbierał pozytywne recenzje, a przy właściwej premierze został gorąco przyjęty.  Gracze z całego świata do tej pory chętnie sięgają po ten tytuł, bo deweloperzy stale go rozwijają i promują. Gra sprzedała się już w blisko w 600-tysięcznym nakładzie, z czego niemal 200 tysięcy egzemplarzy rozeszło się w kwietniu tego roku. Stało się to zaraz po aktualizacji, która wprowadza do gry tryb sieciowej kooperacji. To jeszcze nie wszystko, bo w trzecim kwartale 2020 roku możemy spodziewać się nowego trybu PvE. W czwartym Green Hell zadebiutuje na konsolach.

Na czym polega rozgrywka w Green Hell?

Przygoda w dżungli szybko staje się prawdziwą próbą charakteru. Aby przetrwać, musisz przede wszystkim regularnie zdobywać wodę i pożywienie. Nie wszystko, co wygląda jak owoc, jest jadalne, więc nieraz bezpieczniej jest zapolować na mięso. Czasami trafi się papuga, innym razem potrawka z krokodyla. Nie obejdzie się też bez ognia i schronienia. Aby uratować porwaną ukochaną, musisz walczyć nie tylko z dzikimi plemionami i obcym środowiskiem, ale przede wszystkim ze samym sobą.W skrajnych sytuacjach kondycja psychiczna to tak samo ważny zasób, jak tężyzna fizyczna.

 

Badani w obliczu wyzwania

Do laboratorium Try Evidence zaprosiliśmy dwunastu graczy (sześć kobiet i sześciu mężczyzn), aby zmierzyli się z wyzwaniem, jakie serwuje gra.  Rejestrowaliśmy ich odczucia w trakcie grania oraz przeanalizowaliśmy podejmowane przez nich decyzje.Jak to wyglądało?

Samouczek rozpoczyna się na bezpiecznym gruncie. Z powodu zbliżającego się wieczoru ukochana prosi Cię o rozpalenie ogniska. Od momentu, wyjścia z namiotu zaczynają piętrzyć się przed Tobą trudności. Szukasz drewna, jednak na ziemi leżą jedynie pojedyncze gałęzie. Na dodatek nie masz ze sobą zapałek. W trakcie rozgrywki jest tylko gorzej; trafiasz w sam środek tropikalnej dżungli bez maczety czy noża, a przed Tobą stoi zadanie zbudowania całego obozowiska. Mimo tego, że badani wychodzili z playtestu zadowoleni, to nie każdy z nich zakończył wybrane fragmenty gry sukcesem.

 

Kobiety zbierają, mężczyźni polują

Pradawne społeczności zbieracko-łowieckie wypracowały podział pracy zależny od płci: kobiety trudniły się zbieractwem, a mężczyźni polowali przy użyciu narzędzi łowieckich. W ciągu 11 tysięcy lat sytuacja trochę się skomplikowała – dziś ten podział jest zupełnie zbędny. Mogłoby się wydawać, że w postęp cywilizacyjny dawno stłumił w ludziach atawistyczne instynkty. Czy na pewno?

Zasoby vs. narzędzia

Na początkowym etapie samouczka Green Hell gracz musi rozpalić ogień, a w jego polu widzenia pojawia się maczeta. Jednak nie każdy podnosił ją w pierwszych minutach. Choć wszystkie badane kobiety w trakcie rozgrywki ostatecznie wzięły maczetę do swojego inwentarza, to jedynie połowa zauważyła ją od razu. Dla porównania – maczetę z początku ominął tylko jeden z badanych mężczyzn.

Niemal wszyscy grający mężczyźni od razu użyli maczety. Po podniesieniu narzędzia kierowali się prosto do kłody, aby porąbać drewno na mniejsze kawałki potrzebne do rozpalenia ogniska.

Tylko dwie kobiety od razu wykorzystały maczetę w celu zdobycia surowca. Większość przyjęła inną strategię. Przeznaczyły pierwsze minuty na poszukiwanie chrustu i połamanych gałęzi w dolnych partiach lasu.

Wykres ukazujący zachowania graczy w trakcie tutorialu

W craftingu kobiety górą

W drugiej części badania gracze stanęli przed nową sytuacją. Wrzuciliśmy ich w środek dżungli z zadaniem zbudowania obozowiska bez gotowych narzędzi. Tutaj nieznacznie lepiej poradziły sobie kobiety. W trakcie wyzwania 2 z 6 kobiet wytworzyły narzędzie do ścinania drzew na kłody. Wykorzystały do tego lianę, kij i kamień. Wśród męskiej części badanych tylko jeden gracz pomyślnie spełnił kryteria craftingu tego przedmiotu.

Wykres ukazujący Crafting w trakcie wyzwnia

Obie płcie wykazały się wyobraźnią i twórczym poszukiwaniem rozwiązania, ale inaczej. Podczas rozpalania ognia mężczyźni przewidzieli, że maczeta pozwoli im efektywniej zdobyć drewno, a kobiety postawiły na szukanie gotowych gałęzi. Inaczej w przypadku budowania obozu – mężczyźni postawili na siłę swoich mięśni, podczas gdy kobiety poświęciły czas na zbudowanie narzędzia, które zaoszczędzi im wysiłku.

Kto lepiej poradził sobie w wirtualnym survivalu – skuteczność kobiecych i męskich strategii grania

W pradawnych czasach, kiedy kobiety trudniły się zbieractwem, dostarczały społecznościom od 60 do 80% pożywienia. W realnym świecie zbieractwo to efektywniejsza spośród dwóch strategii zdobywania pokarmu, choć ważne było też zachowanie między nimi balansu.Czy równowaga strategii zbieractwa i łowiectwa w Green Hell wygląda podobnie? Kto wykazał się lepszym instynktem przetrwania w wirtualnym świecie – kobieta, czy mężczyzna z XXI wieku?

Okazuje się, że gra zdecydowanie faworyzuje aktywne, łowieckie podejście. Tylko połowa z badanych kobiet rozpaliła ognisko w wyznaczonym do tego czasie – udało się to tym, które użyły maczety do zdobycia drewna. Badane, które przyjęły strategię zbieractwa, nie ukończyły wyzwania. Tylko jeden mężczyzna nie rozpalił ognia – ten, który aż do 20 minuty rozgrywki trzymał się strategii zbieractwa.

kobiece i męskie strategie grania

Postawa przyjęta przez mężczyzn, choć bardziej efektywna, tylko nieznacznie wpłynęła na prędkość ukończenia zadania. Jak wynika z naszych analiz, mężczyźni mogli ogrzać się przy wirtualnym ogniu średnio o 1,5 minuty szybciej niż kobiety.

Wykres czas na rozpalenie ogniska, kobiece i męskie strategie grania

Mężczyźni szybciej zauważali maczetę. Zajmowało im to średnio 9 minut, podczas gdy kobiety zauważały ją po ok. 11 minutach. W trakcie dalszej rozgrywki mężczyzna, któremu udało się wytworzyć prowizoryczną siekierę, potrzebował na to 14 minut. Średni czas kobiet wynosił ok. 22 minuty. Choć więcej kobiet poradziło sobie z tym zadaniem, to zajęło to im dwa razy tyle czasu, co grającym mężczyznom.

Wykres zdobycie narzędzia,kobiece i męskie strategie grania

Zaobserwowaliśmy, że mężczyźni po zdobyciu maczety bezzwłocznie kierowali się do najbliższego drzewa i rąbali je na kawałki. Kobiety traciły średnio o ok. 3 minuty więcej pomiędzy zdobyciem narzędzia, a jego użyciem.

Green Hell - czas potrzebny na użycie maczety, kobiece i męskie strategie grania

Z naszego badania wynika, że strategia przyjęta przez mężczyzn prowadziła do szybszych rezultatów, i była bardziej efektywna.

Strategia strategii nierówna

Na podstawie analizy survivalowej rozgrywki w Green Hell zbadaliśmy różnice w kobiecych i męskich strategiach ewolucyjnych stosowanych w trakcie grania przez współczesnych gamerów i gamerki. Kobiety częściej sięgały po zbieractwo, a mężczyźni po łowiectwo z wykorzystaniem narzędzi. Choć w prawdziwym życiu bywa różnie, to gra wyraźnie została zaprojektowana z myślą o osobach, które stawiają na siłę, agresję i prędkość, kosztem cierpliwości, rozwagi i pasywnego pozyskiwania surowców. W przypadku Green Hell większe szanse na przetrwanie dajemy mężczyznom, jednak warto pamiętać, że rozpalenie ogniska bez użycia zapałek to spore wyzwanie dla przedstawicieli obu płci w XXI wieku.